Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

poniedziałek, 1 listopada 2010

[*][*][*]

..."Odeszli na zawsze, by stale być blisko."...

wtorek, 19 października 2010

Plener nocą

W końcu po raz pierwszy wybrałam się na "nocny plener".
Jestem z tego faktu niejako dumna, bo te "w końcu" jest bardzo mocno akcentowane.
Nie wiem, czy to jest wina lenistwa, czy strachu o mój aparat, że wcześniej tego nie dokonałam (jednak moja lustrzanka liczy sobie już dwa latka -  a dopiero ją taki zaszczyt spotkał ;))

Ale wracając do mojego skromnego wyczynu, wiem że statyw nie gryzie, jego przenoszenie, rozkładanie, rozkręcanie skręcanie, wcale nie jest takie skomplikowane jak to sobie wcześniej wyobrażałam.
Łupem padła Wyspa Młyńska w Bydgoszczy.
Po ostatnim czasie intensywnej rewitalizacji nabiera coraz więcej... pięknego światła.
Póki co, którego jestem na razie koneserem naocznym, ale będę ćwiczyć, ćwiczyć, aż w końcu i coś z tego wyjdzie na moich zdjęciach ;)

Na razie taki drobny materiał z plenerku ;)