Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

czwartek, 30 stycznia 2014

Eksperyment dzień 2 :)

Drugi dzień eksperymentu wyglądał tak:
Już mniejsza część mnie mówiła, że to nieracjonalne wychodzić z domu tak żeby wyjść połazić i wrócić. A może przy okazji zrobię zakupy, albo lepiej siadaj i bierz się za swoje obowiązki.
Natomiast druga część mówiła coś w stylu "Choooodź, nie bój się, będzie fajnieee " :D
Faktycznie nie mogłam się trochę doczekać momentu wyjścia z domu, chociaż wyrzuty sumienia nadal mi towarzyszyły...

Ale

Dziś już było spokojniej, zamiast na 100% być zatopiona w swoich myślach, zaczęłam się rozglądać dookoła. A przecież to rzadkość bo, mózg kobiety każe jej ciągle myśleć: opłać rachunki, wykonaj telefon, zrób zakupy, co dziś na obiad itd itp.

Poza tym było mi fajnie, aż nasunęła się do głowy taka metafora:

Czy nienastrojone skrzypce lub wiolonczela wydadzą z siebie ładny głos?
Pewnie, że nie
A czy nienastrojony człowiek będzie zadowolony z życia?

Odpowiedź zostawiam Wam samym :)

Miłego Dnia!

środa, 29 stycznia 2014

Odpowiedzialność za własną osobę




Eksperyment

Dostałam książkę Beaty Pawlikowskiej "W Dżungli Podświadomości"



Przez pierwsze ok 100 stron leciałam hmmm z lekkim zawiedzeniem, że nie ma tam nic nowego co bym już nie przeczytała gdzieś wcześniej. Jednak ciekawość co będzie dalej, motywowała mnie do przeczytania kolejnego rozdziału, a że rozdziały, a właściwie rozdzialiki były malutkie, czytało się ją dość lekko i szybko.
Im bardziej autorka opisywała swoje życie i wyjaśniała jak wtedy zachowuje się nasza podświadomość w takich sytuacjach, tym bardziej nie mogłam się doczekać rozwiązania.
W efekcie pochłonęłam książkę w ciągu dwóch dni!

Czytając  wczoraj około godz.22 ostatnie rozdziały gdzie Beata pisze, że jedynym, a właściwie najlepszym rozwiązaniem na zmuszenie swojej podświadomości do zmian jest poranny spacer z "pozytywnym nastawieniem do świata i ludzi" - pomyślałam "rany, co za problem". Ubieram się z uśmiechem na twarzy i wychodzę po prostu na dwór, rundka wokoło osiedla i do domu. Jaka tutaj jest większa filozofia. Ba, nie tylko wyjdę na dwór, to w dodatku nastawię sobie budzik na 6:00. Ja nie dam rady?

Tylko, że zapomniałam o jednym. W ciągu dnia, a już szczególnie wieczorem odzywa się w nas pani wszechmogąca, pan wszechmogący, co on to jutro nie zrobi, No fakt, dziś już nie miał na to specjalnie siły, ale jak jutro rano wstanie i ruszy to boju, to ziemia się zatrzęsie.

Natomiast rano... Rano to to budzi się jeszcze ktoś zupełnie inny. Jeszcze pięć minut, o rany ale zimno. Nie, to bez sensu, nie ma mowy o spacerze. Jutro pójdę, jak będzie cieplej. O rany, nie mam chleba, faktycznie jakiś powód do wyjścia jest. Ale jest tak zimno, przecież nie muszę jeść na śniadanie chleba. O może jednak jajecznica? Jejku zapomniałam, że muszę pranie zrobić, a potem mam tyleeee zajęć. Kurczę, -10 stopni. Beata Pawlikowska, chyba mówiła o spacerze po dżungli nie u nas w Polsce.

Ostatecznie, po godzinie grzebania się i robienia tysiąc innych spraw, jednak wyszłam  okrężną drogą do sklepu, żeby nadrobić drogi. O pozytywnym nastawieniu nie było mowy. Przecież ślisko i zimno.
Dopiero gdzieś w połowie drogi, po 15 minutach, zaczęło mi się podobać, że wcale nie jest tak źle, a poza tym nawet tak miło pada śnieżek. A jak już wracałam do domu z ulubionych chlebkiem, to już było nieźle.

WNIOSEK:
Nasza podświadomość będzie robiła wszystko, dosłownie wszystko, żeby tylko nie złamać automatycznych schematów działania. Irracjonalne wymówki są na logikę tak głupie, że przecież naprawdę wystarczy się ubrać i wyjść. Co za filozofia. A no taka, że podświadomość, robi szalone figle, stwierdzające że to co logiczne jest nielogiczne, a to co nielogiczne uważa za słuszne.

Jestem ciekawa, jakie jutro będę miała wymówki. Bo na pewno się pojawią :)

PS.
gdybym miała na celu iść po chleb. zaspana lekko ogarnięta, poszłabym jak robocik do najbliższego sklepu i szybko wróciła do mieszkania. Ale od rana zrobić coś dla siebie dobrego? Przecież to się w głowie nie mieści, to rozpusta, strata czasu, w tym czasie zrobiłabym tyle pożytecznych rzeczy, albo chociaż niepożytecznie bym się wkurzała na siebie, że mi się znowu nie chce, a muszę. Hehehe takie lekko ironiczne porównanie.

Książkę naprawdę warto przeczytać. Chociażby po to, żeby zmusić się w środku tygodnia o nienormalnej porze do wyjścia na spacer :)

wtorek, 28 stycznia 2014

Elfy


By patrzeć w tym samym kierunku...

A4+węgiel+telefon+obróbka (filtr efekt rastru + kontrasty i te inne)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Lata 90-te

A bo tak jakoś w ostatnich dniach między wierszami przewijały się lata młodości,
to, że 20 lat temu poszliśmy pierwszy raz do szkoły

Jak to brzmi... staro już :D
Nic, tylko trzeba się brać za robienie nowego pokolenia ;)
W końcu zbliżają się kolejne lata 90-te :D


sobota, 25 stycznia 2014

Nie chce mi się spać


kartka A4+węgiel drzewny +aparat 3,2 megapiskeli w telefonie z kiepskim budzikiem+photoshop
= darmowe ksero hehe
Ołłł Jeeeee ! :D

piątek, 24 stycznia 2014

O miłości słów kilka...


Dzisiaj znowu trochę psychologicznie :)
z autopsji, na podstawie swoich doświadczeń, a także obserwacji tego świata domniemam, że:

Jeśli zauroczyliśmy się w kimś, czujemy się zakochani, lub nawet mówimy już, że kochamy kogoś,

ALE
cały czas czekamy, że coś się zmieni
oczekujemy od drugiej osoby, że będzie inna niż teraz
żyjemy "od jutra": tym jak to będzie wspaniale w przyszłości, nie ważne że teraz do niego/do niej nic nie dociera, pewnie w końcu zrozumie i będzie lepszy/lepsza bardziej czuły/czulsza, przestanie zdradzać, zacznie skupiać uwagę na mnie itp itd. (można tak wymieniać w nieskończoność)

TO
zastanówmy się czy zauroczyliśmy się, zakochaliśmy się lub pokochaliśmy właśnie TĄ PRAWDZIWĄ osobę,
CZY TYLKO JEJ WYIDEALIZOWANY OBRAZ?

Może jednak szkoda życia na czekanie na zmiany, bo z reguły się doczekać nie można. I zwolnić miejsce w SERCU na kogoś, kto BĘDZIE TYM IDEALNYM JUŻ TU I TERAZ?

Tym miłym i romantycznym akcentem życzę udanego weekendu ;)

środa, 22 stycznia 2014

:)




To czasem trudne, ale...
Nie pozwól by zmartwione WCZORAJ i niepewne JUTRO, zastąpiło DZIŚ, 
bo DZIŚ może być całkiem fajne :)



niedziela, 12 stycznia 2014

sobota, 4 stycznia 2014

10 dni

Moje dzisiejsze przemyślenie:
Najpierw - zostało za mało czasu, tylko 10 dni, nic się nie da, lepiej dać sobie spokój, i tak nie ogarnę wszystkiego, całego materiału...

Trochę później motywując i wysilając się - chyba lepiej dać z siebie wszystko, to jeszcze 10 dni, ile dam radę, tyle ogarnę, będę chociaż na połowie drogi, no może na 1/4 - ale to przecież dalej, niż na starcie :)

No więc działam - dzień 1  ;)
Prz okazji mam inspirację na kolejny post :)
Trzymajcie kciuki!