- kasiowa
- Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ
piątek, 28 czerwca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
xD
Jak się człowiek zakręci, to ma w tygodniu jedną środę, dwa czwartki...
to i mogę wymienić jeszcze piątek na trzy soboty i cztery niedziele XD
to i mogę wymienić jeszcze piątek na trzy soboty i cztery niedziele XD
wtorek, 25 czerwca 2013
choroba odkładania wszystkiego na później
Oj ciężki temat, ale mam nadzieję, że wyjść się z tego da, a przynajmniej pracować nad tym.
- jak będę miała więcej pieniędzy, zacznę podróżować, zapiszę się na kurs tańca itp itd
- jak skończę te wszystkie zadania, dodatkowe projekty, w końcu pozwolę sobie na odpoczynek
Zwykle jest tak, że
- po drodze pojawia się cała masa innych ważniejszych wydatków
- po nawale pracy, przychodzi kolejny nawał pracy, więc odpoczynek "wypada znowu przesunąć"
itd, itd ze wszystkim
choroba zwana "od jutra", "od poniedziałku", "od przyszłego miesiąca", "od Nowego Roku"
nazw jest pełno
a objawy te same - gonienie króliczka i nie łapanie go
Na razie moim małym sukcesem w odkładaniu "na później" jest hiszpański
chciałam się uczyć tego języka, łoooo już od kilku lat - a zawsze odkładałam na później próby rozmowy z kimś kto go zna, by wcielić to w praktykę. Bo przecież musiałam czuć się odpowiednio przygotowana, najlepiej bym znała go b. dobrze. Więc odkładałam to na kiedy się go jakoś nauczę i jak w ogóle znajdę czas. Jak się chce, to i czas się znajdzie. Sam język znam na poziomie minimalnym, a jednak odważyłam się na rozmowy z Hiszpanem. I to nic, że ja mówię praktycznie cały czas po polsku wtrącając jedynie co dziesiąte słówko hiszpańskie. A on mówi po hiszpańsku i rozumiem tyle o ile. Jest dużo śmiechu, a nauka zaczęła wchodzić o wiele szybciej :)
Nie taki diabeł straszny, najtrudniej powiedzieć sobie "zrobię to" i faktycznie zrobić krok do przodu, a nie tylko o tym myśleć i myśleć.
Wniosek.
Króliczek jest o wiele fajniejszy, niż go ciągłe łapanie.
Uświadomiło mi to też, że boimy się popełniania błędów, porażek i wielu innych negatywnych skutków.
Ale póki się nie spróbuje, to się nie dowie jak jest naprawdę.
Ostatnio ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział mi, że błędów nie powinno traktować się jak porażki, a jedynie jak doświadczenia.
Oby to jeszcze przełożyło mi się na inne sprawy ;)
Czego i Wam życzę...
by zacząć od dzisiaj, od teraz - to co odkładacie już od dawna :)
- jak będę miała więcej pieniędzy, zacznę podróżować, zapiszę się na kurs tańca itp itd
- jak skończę te wszystkie zadania, dodatkowe projekty, w końcu pozwolę sobie na odpoczynek
Zwykle jest tak, że
- po drodze pojawia się cała masa innych ważniejszych wydatków
- po nawale pracy, przychodzi kolejny nawał pracy, więc odpoczynek "wypada znowu przesunąć"
itd, itd ze wszystkim
choroba zwana "od jutra", "od poniedziałku", "od przyszłego miesiąca", "od Nowego Roku"
nazw jest pełno
a objawy te same - gonienie króliczka i nie łapanie go
Na razie moim małym sukcesem w odkładaniu "na później" jest hiszpański
chciałam się uczyć tego języka, łoooo już od kilku lat - a zawsze odkładałam na później próby rozmowy z kimś kto go zna, by wcielić to w praktykę. Bo przecież musiałam czuć się odpowiednio przygotowana, najlepiej bym znała go b. dobrze. Więc odkładałam to na kiedy się go jakoś nauczę i jak w ogóle znajdę czas. Jak się chce, to i czas się znajdzie. Sam język znam na poziomie minimalnym, a jednak odważyłam się na rozmowy z Hiszpanem. I to nic, że ja mówię praktycznie cały czas po polsku wtrącając jedynie co dziesiąte słówko hiszpańskie. A on mówi po hiszpańsku i rozumiem tyle o ile. Jest dużo śmiechu, a nauka zaczęła wchodzić o wiele szybciej :)
Nie taki diabeł straszny, najtrudniej powiedzieć sobie "zrobię to" i faktycznie zrobić krok do przodu, a nie tylko o tym myśleć i myśleć.
Wniosek.
Króliczek jest o wiele fajniejszy, niż go ciągłe łapanie.
Uświadomiło mi to też, że boimy się popełniania błędów, porażek i wielu innych negatywnych skutków.
Ale póki się nie spróbuje, to się nie dowie jak jest naprawdę.
Ostatnio ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział mi, że błędów nie powinno traktować się jak porażki, a jedynie jak doświadczenia.
Oby to jeszcze przełożyło mi się na inne sprawy ;)
Czego i Wam życzę...
by zacząć od dzisiaj, od teraz - to co odkładacie już od dawna :)
sobota, 22 czerwca 2013
Przykazanie pięćdziesiąte piąte łamane przez dziewiąte
Nigdy nie nastawiaj się, że czeka Cię dzień świstaka i los Cię niczym miłym nie zaskoczy ;)
Oryginalna
Mi hermano - Gracias ;)
i po piąteczku
W pewnym stanie, w pewnych sytuacjach, z pewnymi ludźmi można dogadać się jedynie po węgiersku :)
Ha valaki baszik. Még a fordító nem segít.
Także dobranoc i miłej drugiej części weekendu :)
czwartek, 20 czerwca 2013
Dobranoc :)
Fakt, że o tej porze ostatnio odczuwam zmęczenie i doba się jakoś magicznie wydłużyła, zaczyna mnie zadowalać - bo to znaczy, że wykorzystuję coraz efektywniej swój czas :)
A na Dobranoc i odmóżdżenie totalne polecam Oggy'ego z Karaluchami :D
Śpijcie dobrze :)
wtorek, 18 czerwca 2013
piątek, 14 czerwca 2013
wtorek, 11 czerwca 2013
poniedziałek, 10 czerwca 2013
poniedziałek :)
Jeśli wahasz się między tym co bardzo chcesz, co czujesz całą swoją osobą, a strachem...
Wybierz to pierwsze.
Może nie zawsze pójdzie po Twojej myśli, ale na pewno wiele się nauczysz i nigdy nie będziesz żałować, że nie spróbowało się spełniać swoich marzeń...
sobota, 8 czerwca 2013
Rowerowo - Zarzeczewo od d...rugiej strony :) Próba I
Postanowiłam sobie zobaczyć Zalew Wiślany od strony wschodniej. Pojechałam drogą jak na Dobrzyń n. Wisłą i skręciłam w boczne wioski. Tam się niestety zamotałam w polnych drogach i ludzie pokierowali mnie nad Zalew ale... od strony mojego miasta :)
A, że się nie spinałam, cieszyłam się piękną pogodą, fantastycznym zapachem kwiatów, i tak wyszło tym cudem więcej fotek :)
Trasa: nie mam pojęcia ile km :)
w Krępinach znalazłam pole całe w makach i chabrach, chyba takiego jeszcze nigdy nie widziałam...
Zalew n. Wisłą
W drodze powrotnej napotkałam znajome mi już auta :)
Ze zlotu c.d Zdjęcia robione przez Darka K-G Dzięki Wielkie :)
Jeszcze tylko papier i można ruszać :D
A, że się nie spinałam, cieszyłam się piękną pogodą, fantastycznym zapachem kwiatów, i tak wyszło tym cudem więcej fotek :)
Trasa: nie mam pojęcia ile km :)
w Krępinach znalazłam pole całe w makach i chabrach, chyba takiego jeszcze nigdy nie widziałam...
Zalew n. Wisłą
W drodze powrotnej napotkałam znajome mi już auta :)
Ze zlotu c.d Zdjęcia robione przez Darka K-G Dzięki Wielkie :)
Jeszcze tylko papier i można ruszać :D
piątek, 7 czerwca 2013
Rowerowo - Brzezie
Słońce w końcu wyszło, więc Różowa Pantera postanowiła wyciągnąć swoje zwłoki za miasto :D
Padło na Brzezie :)
Dystans ok. 35 km szosą.
Padło na Brzezie :)
Dystans ok. 35 km szosą.
czwartek, 6 czerwca 2013
wtorek, 4 czerwca 2013
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Metafora
Moje ostatnie posty, bardziej pewnie przypominają psychologiczne przemyślenia niż prezentację moich najnowszych prac (co nie oznacza, że ich już nie będzie), ale pojawia się w końcu moment kiedy człowiek zatrzymuje się i zaczyna myśleć po co i dlaczego. Zaczyna się zagłębiać w swoje wnętrze, uczy się samoświadomości i co najtrudniejsze oswajać z ciszą:)
I jak na "coś" wpadnę, to mam ochotę się z Wami tym podzielić :)
Najlepiej takie eureki wpadają mi gdy przeczytam coś mądrego, potem idę na rower i zaczynam sobie analizować, tłumaczyć to na swój język iii nagle okazuje się to takie proste. Tu się kłania chyba największa nasza ludzka cecha, że goniąc ciągle do przodu, wymyślamy sobie masę problemów wcale nie istniejących, narzekamy, a zapominamy o tym by stanąć na chwilę, rozejrzeć się wokoło i zastanowić się czy my jesteśmy w ogóle szczęśliwi.
Nie chcę się nad tym teraz rozwlekać, bo to temat rzeka. Przejdę do rzeczy i napiszę kolejną metaforę jaka mi przyszła parę dni temu do głowy :)
Z człowiekiem jest jak z aparatem fotograficznym (dla nie fotografów tłumaczcie sobie wszystko analogicznie samochodem, bluzką, kosmetykami, komputerem itd itd.:)).
Dopóki nie poznamy jego mocnych stron i słabości i nie nauczymy się go obsługiwać, to zawsze będziemy zarzucać, że nie można nim robić dobrych zdjęć. Zamiast nauczyć się wyciągać z niego to co najlepsze, pracować nad usterkami i tworzyć dzięki temu piękne dzieła, będziemy ciągle marzyć o lepszym modelu, i potem jeszcze lepszym... który zrobi wspaniałe zdjęcie za nas. A to jest niemożliwe.
Identycznie jest z nami samymi. Bo czy jeśli w końcu będziemy super bogaci, super piękni i super mądrzy we wszystkim, to czy w końcu poczujemy się szczęśliwi? Jeśli teraz nie zwiedzasz świata, bo to czy tamto, to również nie zrobisz tego mając zatankowane do nieskończoności ferrari :) Jeśli nie możesz dostrzec szczęścia TERAZ, W TEJ CHWILI, to nie dostrzeżesz go również gdy wygrasz w totka, wygładzisz wszystkie zmarszczki czy schudniesz 30 kg. Bo pieniądze się kiedyś skończą, zmarszczki znowu wyjdą, a kilogramy lubią wracać.
Proste, a zarazem takie trudne do zaakceptowania :)
Życzę Wam sporo owocnych przemyśleń w chwilach spędzonych sam na sam ze sobą :)
Naprawdę warto :)
I jak na "coś" wpadnę, to mam ochotę się z Wami tym podzielić :)
Najlepiej takie eureki wpadają mi gdy przeczytam coś mądrego, potem idę na rower i zaczynam sobie analizować, tłumaczyć to na swój język iii nagle okazuje się to takie proste. Tu się kłania chyba największa nasza ludzka cecha, że goniąc ciągle do przodu, wymyślamy sobie masę problemów wcale nie istniejących, narzekamy, a zapominamy o tym by stanąć na chwilę, rozejrzeć się wokoło i zastanowić się czy my jesteśmy w ogóle szczęśliwi.
Nie chcę się nad tym teraz rozwlekać, bo to temat rzeka. Przejdę do rzeczy i napiszę kolejną metaforę jaka mi przyszła parę dni temu do głowy :)
Z człowiekiem jest jak z aparatem fotograficznym (dla nie fotografów tłumaczcie sobie wszystko analogicznie samochodem, bluzką, kosmetykami, komputerem itd itd.:)).
Dopóki nie poznamy jego mocnych stron i słabości i nie nauczymy się go obsługiwać, to zawsze będziemy zarzucać, że nie można nim robić dobrych zdjęć. Zamiast nauczyć się wyciągać z niego to co najlepsze, pracować nad usterkami i tworzyć dzięki temu piękne dzieła, będziemy ciągle marzyć o lepszym modelu, i potem jeszcze lepszym... który zrobi wspaniałe zdjęcie za nas. A to jest niemożliwe.
Identycznie jest z nami samymi. Bo czy jeśli w końcu będziemy super bogaci, super piękni i super mądrzy we wszystkim, to czy w końcu poczujemy się szczęśliwi? Jeśli teraz nie zwiedzasz świata, bo to czy tamto, to również nie zrobisz tego mając zatankowane do nieskończoności ferrari :) Jeśli nie możesz dostrzec szczęścia TERAZ, W TEJ CHWILI, to nie dostrzeżesz go również gdy wygrasz w totka, wygładzisz wszystkie zmarszczki czy schudniesz 30 kg. Bo pieniądze się kiedyś skończą, zmarszczki znowu wyjdą, a kilogramy lubią wracać.
Proste, a zarazem takie trudne do zaakceptowania :)
Życzę Wam sporo owocnych przemyśleń w chwilach spędzonych sam na sam ze sobą :)
Naprawdę warto :)
niedziela, 2 czerwca 2013
Ze szkolnej ławy
Żeby ktoś mi nie mówił, że fotografia to tylko pstrykanie zdjęć i żadnej filozofii w tym nie ma :)
Temat: Czym jest ekspozycja :)
Temat: Czym jest ekspozycja :)
sobota, 1 czerwca 2013
Dzień Dziecka
Wszystkim małym i dużym Dzieciom życzę jak najwięcej beztroskich chwil :)
Niestety Środkowy XXL nie dożył do napisania tego posta :D
omoonnmmmomomonmm :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)























