Jakie to jest uczucie, kiedy nagle można sobie uświadomić, że pozamykało się wszystkie swoje rozdziały w życiu?
Że nagle brakuje ciągu dalszego, że się nie skończy urlop i wróci do pracy, że nie ma już wakacji, po których znowu wróci się na zajęcia?
Że nagle się nie ma nic i tak wiele. Bo przecież zamknięty rozdział oznacza zdobycie wielu doświadczeń, nowych umiejętności i wolną rękę do pisania kolejnych, a z drugiej strony nie ma już poczucia bezpieczeństwa, że następny dzień będzie wyglądał jak praktycznie każdy od kilku ładnych lat...
Brzmi to nieco irracjonalnie, ale faktycznie można poczuć coś w rodzaju braku oczywistości co dalej i odczucia strachu, że teraz zaczyna się to prawdziwe życie w nieznanym kierunku.
Ludzie tak bardzo dążą do bycia wolnym i niezależnym, ale nie myślą, że tak naprawdę w praktyce większość z nich ucieka się do bezpiecznej szarości dnia.
Bo jak postąpi człowiek, którego już nic nie trzyma, nie ma żadnych zobowiązań, i co najważniejsze może tak naprawdę zrobić wszystko zmieniając swoje życie o 180 stopni?
Od tego jaką podejmie decyzję w najbliższym czasie może mieć wpływ na resztę jego życia...
Jedni powiedzą, co to za filozofia - trzeba iść do przodu!
Ale przecież nie można byle jak - życie się ma jedno, nie można go zmarnować.