Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

środa, 21 grudnia 2011

Zdjęcia z Hiszpanii

Parę fotek z Katalonii :)


Lleida





Tarragona

W drodze do Barcelony..

 Alpy...


Ostatnie zdjęcie robione z ręki mojego Brata. 

czwartek, 1 grudnia 2011

Hiszpania deja vu

W najbliższą niedzielę jeśli wszystko dobrze pójdzie wyląduję w Hiszpanii :)
Mój stres związany z awiofobią czy jak to się nazywa przyćmił mi radość tego wyjazdu.
Ale na szczęście to powoli puszcza i zaczynam się cieszyć z tego, że znowu stanę na ziemi, która wywołuje we mnie same pozytywne emocje :)
W Katalonii zawitam na tydzień bez laptopa, bez pracy, pełen relaks :)
Obiecuję sobie, że hiszpański tydzień spędzę tylko i wyłącznie z aparatem w ręku i tamtejszym winkiem :D co by prosto kadry wychodziły. Aaaa i oczywiście z regionalnym jedzonkiem :)
Uff, nie mogę się doczekać :)

piątek, 21 października 2011

Praca domowa

Po dłuższych debatach i przemyśleniach stwierdziłam, że na razie optymalnym rozwiązaniem będzie wstrzymanie się z kupnem obiektywu, w celu odłożenia większej kwoty na "lepszy model". Ale żeby nie marnować czasu, chwile oczekiwania na nowe cacko przeznaczę na przebadanie moich trzech aparatów analogowych, które już od baaaardzo długiego czasu leżą w samotności i nie mogą się doczekać odpowiedniego dopieszczenia.
Właściwie dopiero teraz okaże się, czy w ogóle umiem robić jakiekolwiek zdjęcia, w końcu klisza to nie przelewki ;)

czwartek, 20 października 2011

Sesja Narzeczeńska po raz 1

Mili Państwo Kasia i Patryk, robiłam im zdjęcia na spontanicznym plenerze jako amatorską sesję narzeczeńską. Czas upływa tak szybko, że są już małżeństwem :)

Oto wyniki dawnej sesyjki :)










środa, 19 października 2011

Dzień lenia

Czy dzień lenia = dzień świstaka, czy dzień świstaka powoduje dzień lenia?
Oto jest pytanie :-)

wtorek, 18 października 2011

Paryż Inaczej

Dzisiejszy wieczór minął mi na próbie obróbki zdjęć z Paryża. Nie lubię ingerować w zdjęcia. Zastanawiam się po co właściwie zmieniać świat, na "ten piękniejszy" jeśli ktoś nie umie dostrzegać piękna w oryginale?
No nic, abym żyła zgodnie ze swoim sumieniem, mojego rozumowania fotografii rozdzieliłam ją na cyfrową i analogową. Z tym, że drugą przekładam ponad pierwszą. Traktując cyfrową jako komercję i pójście łatwiznę, w końcu z każdego można zrobić blond piękność. Natomiast analogową - jako umiejętność malowania światłem, jako umiejętność pokazania ważnych szczegółów, które w rzeczywistości są a niestety ich często nie dostrzegamy, jako sztukę patrzenia na otaczający świat.


To tyle moich wywodów, czas na moje syzyfowe prace z FotoSzopem :)



poniedziałek, 17 października 2011

Męskim okiem :)

Dzisiejsza rozmowa z moim Kochaniem przebiegła mniej więcej tak:

ja: jak już sobie kupię obiektyw, to będę marudzić, że chcę nowe body 60d
A.: przecież masz miseczki 70 E
ja: ale ja mówię o body do aparatu :D

niedziela, 9 października 2011

Październik

Czas tak szybko mija, że nawet nie wiem kiedy skończyło się lato.
Dlatego może dodam zdjęcia wykonane jako jedyne podczas sesji w tym sezonie (tak wiem, leniuch ze mnie niesamowity, ale mam mocne postanowienie poprawy:)


wtorek, 26 lipca 2011

Girona

Pod koniec stycznia w ubiegłym roku, podczas pleneru szkolnego miałam okazję zwiedzić Paryż oraz Barcelonę. Jednak pierwszym łupem padła Girona, katalońskie miasteczko kilkadziesiąt kilometrów od Barcelony. Na zwiedzanie mieliśmy tylko kilka godzin, ponieważ był to wolny czas pomiędzy przesiadką na drugi samolot. W końcu jeszcze wieczorem udaliśmy się do Paryża.
Girona jest miasteczkiem, w którym panuje gotycka architektura, zatem przechadzając się jej uliczkami można było poczuć się jak w epoce średniowiecza :) Tym bardziej, że trafiliśmy na godziny sjesty, podczas której nie było widać praktycznie żywej duszy. Zatem za obiekty do fotografowania przyjęłam malowniczą architekturę.





Z powodów czysto osobistych i starego zboczenia zawodowego, nie mogłam się napatrzeć na tutejszą dachówkę :) Piękna jest ;)

niedziela, 17 lipca 2011

New Life

Jakie to jest uczucie, kiedy nagle można sobie uświadomić, że pozamykało się wszystkie swoje rozdziały w życiu?
Że nagle brakuje ciągu dalszego, że się nie skończy urlop i wróci do pracy, że nie ma już wakacji, po których znowu wróci się na zajęcia?
Że nagle się nie ma nic i tak wiele. Bo przecież zamknięty rozdział oznacza zdobycie wielu doświadczeń, nowych umiejętności i wolną rękę do pisania kolejnych, a z drugiej strony nie ma już poczucia bezpieczeństwa, że następny dzień będzie wyglądał jak praktycznie każdy od kilku ładnych lat...
Brzmi to nieco irracjonalnie, ale faktycznie można poczuć coś w rodzaju braku oczywistości co dalej i odczucia strachu, że teraz zaczyna się to prawdziwe życie w nieznanym kierunku.
Ludzie tak bardzo dążą do bycia wolnym i niezależnym, ale nie myślą, że tak naprawdę w praktyce większość z nich ucieka się do bezpiecznej szarości dnia.
Bo jak postąpi człowiek, którego już nic nie trzyma, nie ma żadnych zobowiązań, i co najważniejsze może tak naprawdę zrobić wszystko zmieniając swoje życie o 180 stopni?
Od tego jaką podejmie decyzję w najbliższym czasie może mieć wpływ na resztę jego życia...

Jedni powiedzą, co to za filozofia -  trzeba iść do przodu!
Ale przecież nie można byle jak - życie się ma jedno, nie można go zmarnować.

"Za nic nie chciałabym raz jeszcze przejść przez to, co przeżywałam w ciągu minionych tygodni, ale musiałam przyznać, że dzięki nim doceniałam to, co mam, jeszcze bardziej niż przedtem."
Stephenie Meyer

czwartek, 23 czerwca 2011

Modlitwa

Prosiłam o wszystko, aby cieszyć się życiem
On dał mi życie po to, bym mogła cieszyć się wszystkim.