Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

piątek, 20 listopada 2015

2 miesiące

To już 2 miesiące jak mieszkam na Ranczo :)
Można powiedzieć, że powoli uczę się "wiejskiego" życia. Ale nie jeszcze pełną gębą, bo nadal nie prowadzę samodzielnego gospodarstwa domowego.
Niby dzień za dniem, a jednak można tutaj

nauczyć się jeszcze bardziej cieszyć ze wszystkich drobiazgów
przestać tęsknić za miastem
być pod wrażeniem niezwykłych widoków na zwyczajnym spacerze z piesełami
i przez przypadek znaleźć się o kilka metrów od przebiegającej przez dróżkę łani
obserwować przyrodę, która mimo późnego listopada nie zamierza jeszcze kłaść się do snu
spotkać w swojej piwnicy nietoperza
nauczyć się robić kiszoną kapustę, albo przepyszne gołąbki
nauczyć się organizować sobie czas bez prądu

niby dzień za dniem, nic wielkiego się nie dzieje
a jednak, jakoś fajnie mi tutaj :)