Pod koniec stycznia w ubiegłym roku, podczas pleneru szkolnego miałam okazję zwiedzić Paryż oraz Barcelonę. Jednak pierwszym łupem padła Girona, katalońskie miasteczko kilkadziesiąt kilometrów od Barcelony. Na zwiedzanie mieliśmy tylko kilka godzin, ponieważ był to wolny czas pomiędzy przesiadką na drugi samolot. W końcu jeszcze wieczorem udaliśmy się do Paryża.
Girona jest miasteczkiem, w którym panuje gotycka architektura, zatem przechadzając się jej uliczkami można było poczuć się jak w epoce średniowiecza :) Tym bardziej, że trafiliśmy na godziny sjesty, podczas której nie było widać praktycznie żywej duszy. Zatem za obiekty do fotografowania przyjęłam malowniczą architekturę.
Z powodów czysto osobistych i starego zboczenia zawodowego, nie mogłam się napatrzeć na tutejszą dachówkę :) Piękna jest ;)
- kasiowa
- Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ
wtorek, 26 lipca 2011
niedziela, 17 lipca 2011
New Life
Jakie to jest uczucie, kiedy nagle można sobie uświadomić, że pozamykało się wszystkie swoje rozdziały w życiu?
Że nagle brakuje ciągu dalszego, że się nie skończy urlop i wróci do pracy, że nie ma już wakacji, po których znowu wróci się na zajęcia?
Że nagle się nie ma nic i tak wiele. Bo przecież zamknięty rozdział oznacza zdobycie wielu doświadczeń, nowych umiejętności i wolną rękę do pisania kolejnych, a z drugiej strony nie ma już poczucia bezpieczeństwa, że następny dzień będzie wyglądał jak praktycznie każdy od kilku ładnych lat...
Brzmi to nieco irracjonalnie, ale faktycznie można poczuć coś w rodzaju braku oczywistości co dalej i odczucia strachu, że teraz zaczyna się to prawdziwe życie w nieznanym kierunku.
Ludzie tak bardzo dążą do bycia wolnym i niezależnym, ale nie myślą, że tak naprawdę w praktyce większość z nich ucieka się do bezpiecznej szarości dnia.
Bo jak postąpi człowiek, którego już nic nie trzyma, nie ma żadnych zobowiązań, i co najważniejsze może tak naprawdę zrobić wszystko zmieniając swoje życie o 180 stopni?
Od tego jaką podejmie decyzję w najbliższym czasie może mieć wpływ na resztę jego życia...
Jedni powiedzą, co to za filozofia - trzeba iść do przodu!
Ale przecież nie można byle jak - życie się ma jedno, nie można go zmarnować.
Że nagle brakuje ciągu dalszego, że się nie skończy urlop i wróci do pracy, że nie ma już wakacji, po których znowu wróci się na zajęcia?
Że nagle się nie ma nic i tak wiele. Bo przecież zamknięty rozdział oznacza zdobycie wielu doświadczeń, nowych umiejętności i wolną rękę do pisania kolejnych, a z drugiej strony nie ma już poczucia bezpieczeństwa, że następny dzień będzie wyglądał jak praktycznie każdy od kilku ładnych lat...
Brzmi to nieco irracjonalnie, ale faktycznie można poczuć coś w rodzaju braku oczywistości co dalej i odczucia strachu, że teraz zaczyna się to prawdziwe życie w nieznanym kierunku.
Ludzie tak bardzo dążą do bycia wolnym i niezależnym, ale nie myślą, że tak naprawdę w praktyce większość z nich ucieka się do bezpiecznej szarości dnia.
Bo jak postąpi człowiek, którego już nic nie trzyma, nie ma żadnych zobowiązań, i co najważniejsze może tak naprawdę zrobić wszystko zmieniając swoje życie o 180 stopni?
Od tego jaką podejmie decyzję w najbliższym czasie może mieć wpływ na resztę jego życia...
Jedni powiedzą, co to za filozofia - trzeba iść do przodu!
Ale przecież nie można byle jak - życie się ma jedno, nie można go zmarnować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





