Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

środa, 20 listopada 2013

Bajka bez zakończenia



Wiem, że skupianie się bardziej na tym czego się pragnie i o czym się marzy, niż na tym co się teraz ma -
może przynieść bardzo dużo bólu, smutku, czasem totalnego rozbicia.
Jednak może to jest jakiś znak, że czegoś nam brakuje, że jednak są w naszym życiu rzeczy ważniejsze niż dotychczas nam się wydawało.

Nikt nam też nie obiecuje, że to marzenie się spełni. Nie wszystko jest od nas zależne.
Ale może jednak warto próbować? Próbować jednocześnie ciesząc się z tego co się ma teraz?
Może to jest właśnie ten przepis na szczęśliwe zakończenie

Nie jest to łatwe, bo użalanie się nad sobą jest łatwiejsze i wygodniejsze,
niż próba płynięcia pod prąd swoich negatywnych myśli. 
Ale spróbować się nad tym zastanowić można zawsze.

sobota, 9 listopada 2013

Ruiny Laboratorium i Strzelnica Artyleryjska DAG podejście I

Dzisiaj rano studiując mapę zerknęłam, że coś ciekawego znajduje się w lasach niedaleko mnie. Mianowicie pozostałości po Laboratorium i Strzelnicy Artyleryjskiej DAG. Zaintrygowana, poszłam poszukać tych miejsc. Ambitnie, chciałam przejść przez lasy od strony ulicy Dąbrowej.  Wolałam na początku ominąć komercyjny dojazd od strony Glinek, ale chyba jednak tak będę musiała zrobić. Bo póki co bez mapy pod ręką, trochę chodziłam po tym lesie intuicyjnie, nie do końca będąc pewna w którą stronę powinnam się udać. Ale nie odpuszczę, bo byłam blisko ;)

Póki co tylko takie zdjęcia z tel.

Ostatni w tym sezonie :)

Po spojrzeniu teraz na mapę wiem, że trzeba udać się jeszcze przynajmniej jedną-dwie dwie drogi dalej od tej Pożarówki





piątek, 8 listopada 2013

Hmmm...

Czuję, jak coraz bardziej doskwiera mi nieobecność moje aparatu do zdjęć. Na początku było całkiem spoko. Zajęłam się innymi rzeczami, ale jednak... jednak zaczyna mi go brakować, by coś wyrazić, by coś pokazać...