Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

środa, 17 kwietnia 2013

Z serii myśli nieuczesanych....

Znów trochę zaniedbuję bloga, ale teraz na szczęście bardziej z braku czasu niż z lenistwa :)
Inspirowana pewnymi opowieściami o przygodach i podróżach, poczułam opad szczęki do kolan (czyt. zonk), a później zaświeciła mi lampeczka nad głową, że trzeba coś ze sobą zrobić :)
Nie mam pojęcia jakie to efekty przyniesie, ale uświadamiając sobie, że życie nie musi przeciekać biernie między palcami, czuje się sporą ulgę. 
Pomysłów w głowie roi się coraz więcej i oby się na nich nie skończyło! 

Po Szczęście wystarczy wyciągnąć rękę, wcale nie jest daleko,
Trzeba mieć jedynie odwagę i chęci by to zrobić :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz