To już 2 miesiące jak mieszkam na Ranczo :)
Można powiedzieć, że powoli uczę się "wiejskiego" życia. Ale nie jeszcze pełną gębą, bo nadal nie prowadzę samodzielnego gospodarstwa domowego.
Niby dzień za dniem, a jednak można tutaj
nauczyć się jeszcze bardziej cieszyć ze wszystkich drobiazgów
przestać tęsknić za miastem
być pod wrażeniem niezwykłych widoków na zwyczajnym spacerze z piesełami
i przez przypadek znaleźć się o kilka metrów od przebiegającej przez dróżkę łani
obserwować przyrodę, która mimo późnego listopada nie zamierza jeszcze kłaść się do snu
spotkać w swojej piwnicy nietoperza
nauczyć się robić kiszoną kapustę, albo przepyszne gołąbki
nauczyć się organizować sobie czas bez prądu
niby dzień za dniem, nic wielkiego się nie dzieje
a jednak, jakoś fajnie mi tutaj :)
Można powiedzieć, że powoli uczę się "wiejskiego" życia. Ale nie jeszcze pełną gębą, bo nadal nie prowadzę samodzielnego gospodarstwa domowego.
Niby dzień za dniem, a jednak można tutaj
nauczyć się jeszcze bardziej cieszyć ze wszystkich drobiazgów
przestać tęsknić za miastem
być pod wrażeniem niezwykłych widoków na zwyczajnym spacerze z piesełami
i przez przypadek znaleźć się o kilka metrów od przebiegającej przez dróżkę łani
obserwować przyrodę, która mimo późnego listopada nie zamierza jeszcze kłaść się do snu
spotkać w swojej piwnicy nietoperza
nauczyć się robić kiszoną kapustę, albo przepyszne gołąbki
nauczyć się organizować sobie czas bez prądu
niby dzień za dniem, nic wielkiego się nie dzieje
a jednak, jakoś fajnie mi tutaj :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz