Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

piątek, 3 października 2014

Wakacyjna przygoda Dzień 1 - Mielno - Wicie

DZIEŃ 1 - KIJASZKOWO- PIŁA -(pociąg)- KOSZALIN - WICIE - 110 KM

I jesteśmy w Mielnie, Jezioro Jamno


Gdzieś tam zjechaliśmy, by przywitać się z morzem :)

Jak widać nie mieliśmy czasu na robienie zdjęć, mnie już pierwszego dnia dopadł lekki kryzys.
Do tej pory śmiejemy się z tekstu, "będziemy na 6 w Wiciu"
i "Czy Wicie, gdzie jest Wicie"?
Lekka presja i zbyt duży dystans rowerowy w połączeniu  z podróżą pociągiem, okazała się dla mnie trochę jak wyjazd z grubej rury.
Do malutkiej miejscowości dojechaliśmy po 19, a nawet chyba przed 20:00
Rozbiliśmy się na dość dużym polu namiotowym, na którym w środku nocy przebudziło nas chrobotanie przy namiocie. Wystraszona myślałam, że ktoś grzebie przy naszych rowerach. Michał wyszedł z latarką na zewnątrz by to sprawdzić. Prawdopodobnie pod naszymi głowami siedział sobie jakiś gryzoń :)
Po średnio przespanej nocy, następnego dnia stwierdziłam, że będzie już tylko lepiej, i trzeba się po prostu przyzwyczaić do campingowego gwaru, różnych zwierzątek i będzie dobrze. 

cdn. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz