Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

piątek, 18 grudnia 2015

Zima, zima ohoho

O siódmej ciemno, o piętnastej ciemno
Prawie cały czas jest ciemno
Może jak nie jest pochmurno, to tu na Ranczo, ciemność jest zaletą.
Jeszcze nigdzie tak pięknych i wyraźnych gwiazd nie widziałam.
I Drogi Mlecznej, bo ten jasny pas na czarnym niebie, na pewno musi być Drogą Mleczną.
Skoro mieszkam pod najpiękniejszym Nocnym Dachem na Ziemi, to czego mi brakuje?

Plecaka, pociągu, roweru, namiotu, zmęczenia, odpoczynku po zmęczeniu...
Czemu ja tak narzekam, skoro średnio raz w miesiącu obracamy prawie 400 km, by spotkać się z moimi bliskimi?
Dupki wygodne się zrobiły. Wsiadamy w auto, jedziemy, dużo jemy, wracamy, znowu jemy :)
A czas śmiga nieubłaganie...
Chętnie bym go zatrzymała. Na przykład w Tatrach, bo mi za nimi tęskno. Tak jak też moje myśli krążą coraz częściej wokół Camino de Santiago.
Chyba naprawdę muszę kupić mojemu Mężowi puszkowane piwo i po jego opróżnieniu zacząć odkładać na chociaż niewielką wyprawę :)
Tylko jak to zrobić, skoro od 3 miesięcy prawie nie obracam gotówką, bo najbliższy bankomat jest prawie 10 km stąd? :P

Już ja coś wymyślę :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz