Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

środa, 26 lutego 2014

Wreszcie razem!

W końcu :) Jutro do domu nie jadę sama :) Zabieram ze sobą mojego Staruszka. Z zazdrością "paczyłam" na rowerzystów śmigających w lutym, zupełnie jakby była już wiosna. Jutro jedziemy pociągiem, przetestujemy sakwę, i przy okazji mam nadzieję, że mój Staruszek jeszcze mi troszkę posłuży zanim odejdzie na zasłużoną emeryturę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz