Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

wtorek, 29 kwietnia 2014

nawyki

Często mówi się o złych nawykach...
Hmm
Teraz dodam coś od siebie, coś co słyszałam, ale potrzebowało czasu, żeby do mnie dotarło.
Jeśli chcę w sobie coś zmienić, to oczywiście wszystko zaczyna się od decyzji.
Ale później będzie czekała mnie ciężka praca, by ta decyzja stała się nawykiem, czymś normalnym.

Jeśli całe życie robiło się wg znanej zasady, a teraz stwierdzimy, że chcemy robić inaczej, to przed nami tysiące godzin mozolnej pracy "od początku"...
Jeśli stracimy to z oczu, to podświadomość podsunie nam stare rozwiązanie przez co poczujemy, że wszystko posypało się jak domek z kart, a cały trud zdał się na nic

Myślę, że gdy się karty już posypią
trzeba po prostu się podnieść, przebaczyć sobie i trenować dalej.
W końcu się przecież kiedyś uda :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz