Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

sobota, 4 stycznia 2014

10 dni

Moje dzisiejsze przemyślenie:
Najpierw - zostało za mało czasu, tylko 10 dni, nic się nie da, lepiej dać sobie spokój, i tak nie ogarnę wszystkiego, całego materiału...

Trochę później motywując i wysilając się - chyba lepiej dać z siebie wszystko, to jeszcze 10 dni, ile dam radę, tyle ogarnę, będę chociaż na połowie drogi, no może na 1/4 - ale to przecież dalej, niż na starcie :)

No więc działam - dzień 1  ;)
Prz okazji mam inspirację na kolejny post :)
Trzymajcie kciuki!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz