Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

piątek, 5 lipca 2013

Yo tengo la receta para estar mucho mejor

"Hace calor, hace calor"

Lato, ciepło, wakacje, ludzie migrują, wypoczywają to tu to tam... aaaaaa!!! a tu trzeba być konsekwentną wobec złożonych sobie obietnic i planów...
Jak nie widać efektów od razu, już, teraz! to zazwyczaj nie chce się za to brać :P
Pocieszam się, że za miesięcy kilka mój trud się opłaci :)
A i przy okazji chyba znalazłam sposób na permanentne niechcemisie

Włączyć ulubioną/rozweselającą muzykę najlepiej z głupim tekstem
Zacisnąć powieki, pomyśleć o czymś miłym
otworzyć jedno oko, rozejrzeć się powoli, nie jest tak źle, prawda? da się przeżyć
Wszystko śmieszniej wygląda z perspektywy "obserwatora drugiego planu"
Jest lepiej? :D

No to do dzieła :)
No dobra jeszcze 5 minut nicnierobingu, ale tylko 5 :P



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz