Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

środa, 19 marca 2014

Tak w międzyczasie

Póki jestem pomiędzy, to w między jedno a drugie warto coś wstawić, żeby za głucho nie było.. ;)

Gdzieś ostatnio z takich motywatorów przeczytałam, że aby osiągnąć jakiś cel, to po prostu trzeba codziennie zaczynać wszystko od początku. Tj. zbierać siły, motywować się i to robić i robić i robić

I dopiero wtedy zaczyna coś powoli rosnąć, a później jeśli dobrze pójdzie przyjdzie czas na plony
Zobaczymy, bo ja nie wiedziałam że to praktykuję już od dłuższego czasu i to jest polecane przez coachy ;)

No, chyba że ktoś jest w czepku urodzony, to te plony ma od razu :D


W takim razie w międzyczasie jeszcze raz zapraszam na mojego drugiego bloga, dzięki któremu można sobie trochę popodróżować całkiem za darmo :)

http://photo-common-creative.blogspot.com/





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz