Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Metafora

Moje ostatnie posty, bardziej pewnie przypominają psychologiczne przemyślenia niż prezentację moich najnowszych prac (co nie oznacza, że ich już nie będzie), ale pojawia się w końcu moment kiedy człowiek zatrzymuje się i zaczyna myśleć po co i dlaczego. Zaczyna się zagłębiać w swoje wnętrze, uczy się samoświadomości i co najtrudniejsze oswajać z ciszą:)

I jak na "coś" wpadnę, to mam ochotę się z Wami tym podzielić :)
Najlepiej takie eureki wpadają mi gdy przeczytam coś mądrego, potem idę na rower i zaczynam sobie analizować, tłumaczyć to na swój język iii nagle okazuje się to takie proste. Tu się kłania chyba największa nasza ludzka cecha, że goniąc ciągle do przodu, wymyślamy sobie masę problemów wcale nie istniejących, narzekamy, a zapominamy o tym by stanąć na chwilę, rozejrzeć się wokoło i zastanowić się czy my jesteśmy w ogóle szczęśliwi.
Nie chcę się nad tym teraz rozwlekać, bo to temat rzeka. Przejdę do rzeczy i napiszę kolejną metaforę jaka mi przyszła parę dni temu do głowy :)



Z człowiekiem jest jak z aparatem fotograficznym (dla nie fotografów tłumaczcie sobie wszystko analogicznie samochodem, bluzką, kosmetykami, komputerem itd itd.:)).

Dopóki nie poznamy jego mocnych stron i słabości i nie nauczymy się go obsługiwać, to zawsze będziemy zarzucać, że nie można nim robić dobrych zdjęć. Zamiast nauczyć się wyciągać z niego to co najlepsze, pracować nad usterkami i tworzyć dzięki temu piękne dzieła, będziemy ciągle marzyć o lepszym modelu, i potem jeszcze lepszym... który zrobi wspaniałe zdjęcie za nas. A to jest niemożliwe.

Identycznie jest z nami samymi. Bo czy jeśli w końcu będziemy super bogaci, super piękni i super mądrzy we wszystkim, to czy w końcu poczujemy się szczęśliwi? Jeśli teraz nie zwiedzasz świata, bo to czy tamto, to również nie zrobisz tego mając zatankowane do nieskończoności ferrari :) Jeśli nie możesz dostrzec szczęścia TERAZ, W TEJ CHWILI, to nie dostrzeżesz go również gdy wygrasz w totka, wygładzisz wszystkie zmarszczki czy schudniesz 30 kg. Bo pieniądze się kiedyś skończą, zmarszczki znowu wyjdą, a kilogramy lubią wracać.

Proste, a zarazem takie trudne do zaakceptowania :)

Życzę Wam sporo owocnych przemyśleń w chwilach spędzonych sam na sam ze sobą :)
Naprawdę warto :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz