Oj ciężki temat, ale mam nadzieję, że wyjść się z tego da, a przynajmniej pracować nad tym.
- jak będę miała więcej pieniędzy, zacznę podróżować, zapiszę się na kurs tańca itp itd
- jak skończę te wszystkie zadania, dodatkowe projekty, w końcu pozwolę sobie na odpoczynek
Zwykle jest tak, że
- po drodze pojawia się cała masa innych ważniejszych wydatków
- po nawale pracy, przychodzi kolejny nawał pracy, więc odpoczynek "wypada znowu przesunąć"
itd, itd ze wszystkim
choroba zwana "od jutra", "od poniedziałku", "od przyszłego miesiąca", "od Nowego Roku"
nazw jest pełno
a objawy te same - gonienie króliczka i nie łapanie go
Na razie moim małym sukcesem w odkładaniu "na później" jest hiszpański
chciałam się uczyć tego języka, łoooo już od kilku lat - a zawsze odkładałam na później próby rozmowy z kimś kto go zna, by wcielić to w praktykę. Bo przecież musiałam czuć się odpowiednio przygotowana, najlepiej bym znała go b. dobrze. Więc odkładałam to na kiedy się go jakoś nauczę i jak w ogóle znajdę czas. Jak się chce, to i czas się znajdzie. Sam język znam na poziomie minimalnym, a jednak odważyłam się na rozmowy z Hiszpanem. I to nic, że ja mówię praktycznie cały czas po polsku wtrącając jedynie co dziesiąte słówko hiszpańskie. A on mówi po hiszpańsku i rozumiem tyle o ile. Jest dużo śmiechu, a nauka zaczęła wchodzić o wiele szybciej :)
Nie taki diabeł straszny, najtrudniej powiedzieć sobie "zrobię to" i faktycznie zrobić krok do przodu, a nie tylko o tym myśleć i myśleć.
Wniosek.
Króliczek jest o wiele fajniejszy, niż go ciągłe łapanie.
Uświadomiło mi to też, że boimy się popełniania błędów, porażek i wielu innych negatywnych skutków.
Ale póki się nie spróbuje, to się nie dowie jak jest naprawdę.
Ostatnio ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział mi, że błędów nie powinno traktować się jak porażki, a jedynie jak doświadczenia.
Oby to jeszcze przełożyło mi się na inne sprawy ;)
Czego i Wam życzę...
by zacząć od dzisiaj, od teraz - to co odkładacie już od dawna :)
- kasiowa
- Któregoś dnia spróbowałam nie myśleć o tym co było i nie zamartwiać się o to co będzie. Usłyszałam ciszę. Poczułam spokój. Zauważyłam Słońce i piękny horyzont. Dostrzegłam innych ludzi. Zaistniałam. Znalazłam się w stanie, który odkładałam zawsze na kiedyś. Kiedy skończę studia, nie, to nie było wtedy. Kiedy znajdę pracę marzeń, kiedy założę rodzinę, kiedy objadę świat dookoła... To kiedyś nie następowało i nie nastąpi... Bo zapomniałam o TERAZ
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz